środa, 21 lipca 2021

Czy już jesteś pomidorowy?

Obecnie najpopularniejsze pytanie small talku brzmi: „Jesteś już po, czy jeszcze przed?” Tym samym temat pogody z miejsca pierwszego spadł na drugie. Mam takiego kolegę, który niemal codziennie wszystkich o to pyta. Jest mistrzem apologetyki szczepień. „Czy wiesz co ci grozi?”,  „Pozwól, że ci przedstawię cały plan uzdrowienia społeczeństwa”, „Uratujesz siebie i innych”, „Będziesz mógł latać!”, „Powinieneś posłuchać profesorów i naukowców”, „Przyniosę ci kilka oficjalnych broszur źródłowych”, „Nie słuchaj oszołomów i nie czytaj fake newsów”, „To jest jedyny sposób na normalność”, „Nie mów mi o amantadynie”, „Będziesz strasznie cierpiał”. W ten sposób ewangelizuje otoczenie i mnie również namawia do swojej religii. Kiedy któregoś dnia znowu zaatakował, odpowiedziałem wzburzony: „Męczysz mnie tematem, który dotyczy tylko tego życia. Poświęcasz tak dużo czasu i energii, żeby kogokolwiek przekonać do czegoś, co jest krótkotrwałe. O ileż większy kaliber ma sprawa życia wiecznego. Owszem zdrowie to ważny temat, ale o ileż ważniejsze jest zdrowie duchowe. Czy nie o duszę w pierwszej kolejności powinieneś zadbać? Ile czasu poświęcasz Bogu? Czy znajdzie się choć godzina w roku? Czy kiedykolwiek przeczytałeś choć jedną Ewangelię? Czy rozumiesz, że jesteś w tragicznym położeniu duchowym?” On oniemiał. Czekałem kilkanaście sekund na jego reakcję, ale stał zaskoczony i nic nie powiedział. Zapytałem: „Powiedz przyjacielu, czy nie mam racji?”. Znów milczenie.

Mateusz w swojej Ewangelii przytacza przypowieść o gościach weselnych (22,1-14). Jeden z nich nie ma odpowiedniego ubioru, nie przygotował się, nie uszanował gospodarza, który go zaprosił. Nie uszanował potężnego króla, który już wcześniej rozgniewał się na tych, którzy mieli być głównymi gośćmi na weselu królewskiego syna, ale „zlekceważyli zaproszenie i odeszli, jeden na swoje pole, drugi do swojego handlu, a pozostali schwytali jego sługi, znieważyli lub pozabijali.” Religijni ludzie zazwyczaj zajmują się swoimi sprawami, a nie królewskimi; natomiast radykalne chrześcijaństwo jest przez nich spychane na margines. Gdy król zapytał gościa: „Przyjacielu, jak tu wszedłeś nie mając weselnej szaty? Ten oniemiał”. Słowo „oniemiał” z greckiego znaczy również: zamykać usta, uciszać, nakładać kaganiec.

Niestety większość ludzi temat swojej duszy traktuje jako poboczny. Mój kolega mawia: „ Większość tego co zrobiłem w życiu była dobra. Bóg przecież nie jest aż taki zły, żeby posłać mnie do piekła, poza tym chodzę w niedzielę do kościoła”. Oto klasyczny przykład tragicznie błędnego myślenia. Naturalny człowiek nie ma ani skrawka szaty, która sprawiłaby, żeby był godzien Królestwa. Tylko przez Jezusa Chrystusa można być zaakceptowanym przez Boga. Powierzchowne, liberalne chrześcijaństwo jest zazwyczaj mylone z prawdziwym chrześcijaństwem. A są to przeciwieństwa. Jak pisze A.W. Tozer:  „Rasa Adama jest skazana na śmierć. Nie ma żadnego złagodzenia ani ucieczki. Bóg nie może zaaprobować żadnego z owoców grzechu, jakkolwiek niewinne mogą się wydawać lub piękne w oczach ludzi. Bóg ratuje osobę poprzez jej likwidację, a następnie wzbudzenie jej do nowości życia. Ta ewangelizacja, która rysuje przyjazne podobieństwa między drogami Boga i drogami ludzi jest obca Biblii i okrutna dla dusz swych słuchaczy. Wiara Chrystusa nie idzie równolegle ze światem, ona go przecina. Poprzez przyjście do Chrystusa nie wynosimy swego starego życia na wyższą płaszczyznę; zostawiamy je na krzyżu. Ziarno pszenicy musi spaść na ziemię i obumrzeć.”

Nie było w historii prawdopodobnie klęski, która dotyczyłaby całego zamieszkałego świata. Były miejscowe wojny, zarazy, kataklizmy, ale SARS-CoV-2 opanował dziś już wszystkie narody. I to samo dzieje się z Ewangelią: „A ta ewangelia Królestwa będzie głoszona po całym zamieszkałym świecie na świadectwo wszystkim narodom — i wtedy nadejdzie koniec.” Mat24,14. Jezus jeszcze dzisiaj mówi swoim uczniom: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony.” Mk16,15-16. To już ostatnie chwile, kiedy jeszcze możesz zdecydować komu chcesz służyć.

Jezus kończy naszą przypowieść słowami: „Wielu bowiem jest zaproszonych, ale niewielu wybranych.” Oby mój kolega kiedyś bezpowrotnie nie oniemiał. Oby znalazł się w gronie wybranych. Oby nawrócił się, oddał całe swoje życie Chrystusowi, ochrzcił się i zaczął Mu służyć. Człowiek trzymając życie w swoich rękach sam sobie zakłada kaganiec, sam siebie skazuje na potępienie. A dobry Bóg wciąż zaprasza: „Pierwsze danie gotowe, mięso czeka na przyrządzenie, wszystko już dopięte. Przyjdźcie!”

Na koniec wyraźnie chcę zaznaczyć, że w żaden sposób nie wyrażam tu swojej opinii nt. szczepień. Tytuł jest tylko prowokacją, a moja refleksja dotyczy zupełnie innych kwestii.