Czy spowiedź w konfesjonale jest jedną z chrześcijańskich
opcji wyznawania grzechów Bogu? Czy sakrament czyni człowieka wolnym i czystym? A może
jest to praktyka szkodliwa i niebezpieczna?
Śmierć Syna Bożego jest kluczowym wydarzeniem jeżeli
chodzi o grzech. A grzech jest największym problemem w historii człowieka. Społecznie i jednostkowo, globalnie i lokalnie, przed wiekami i teraz.
Prawda o przebaczeniu, usprawiedliwieniu i zbawieniu jest prosta. Każdy kto narodził się duchowo, przyjął Chrystusa
jako swojego Pana i Zbawiciela i potwierdził to chrztem wiary – nie żyje już w
niewoli grzechu. Każdy człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga,
ale dopóki świadomie nie zanurzy się w Chrystusie, grzech będzie nad nim
panował. Może zwyciężać siłą woli nad jakimiś nałogami, przyzwyczajeniami, może
odnosić sukcesy rozwijając w sobie dobroczynność, uprzejmość, prawdomówność,
może być nieskazitelny moralnie i religijnie, lecz ciągle nie będzie w nim nic,
co mogłoby podobać się Bogu. Dopiero zmiana myślenia – czyli nawrócenie i
świadomy chrzest, który jest prośbą do Boga o nowe sumienie (1Pt3,21) – stają
się gwarantem pojednania ze Stwórcą.
Natomiast spowiedź to regularne pompowanie pasażerom dmuchanego dziurawego koła do pływania przez kapitana Titanica, dając im sztuczną satysfakcję spełnionego obowiązku i fałszywe poczucie bezpieczeństwa, zamiast porządnej, dobrze zaopatrzonej tratwy ratunkowej; całkowicie bezpiecznej, choć wśród fal. Titanic płynął 5 dni i utonął, ludzkie życie trwa niewiele dłużej i skazane jest na tragedię, jeżeli w porę nie znajdziesz Tratwy (Rz6,23; Mat24,37-39).
"Cokolwiek zwiążecie na ziemi będzie związane w niebie" Mat18,18
Tylko w dwóch fragmentach w Ewangeliach pojawia się słowo ekklesia (później wielokrotnie pojawia się w Nowym Testamencie) - tłumaczone jako kościół, zgromadzenie, zbór, zebranie, (społeczność) zwołanych; (społeczność) wywołanych; mianowicie w Mat18,15-19 ("jeśliby nie posłuchał, powiedz kościołowi") oraz w Mat16,17-18 ("na tej skale zbuduję mój kościół").Chrystus zakłada swój Kościół na objawieniu Piotra i określa jego duchowy szkielet. Innymi słowy Kościół Pana Jezusa Chrystusa składa się z ludzi powołanych i wybranych - tych, którzy poznali Chrystusa, jako Bożego Syna, doświadczyli przebaczenia i się nawrócili; a podstawą jego działania jest szeroko pojęta hamartiologia (hamartia - grzech). W całej ogólności Kościół ma za zadanie ogłaszać światu, że jest zwycięstwo nad grzechem (ewangelizacja), a we wspólnocie, przez potrójny system upomnień (sam na sam; 2-3 osoby; cała społeczność) może dyscyplinować ludzi pozostających w grzechu. Nie ma tu mowy o mocy spowiedzi, a raczej o Bożym autorytecie duszpasterskim danym wspólnocie, aby wykluczać lub przebaczać.
"A jeśliby ktoś zgrzeszył, mamy Opiekuna u Ojca" 1J2,1
Apostoł Jan w swoich listach mówi o tym, że chrześcijanin
czasem upadnie, ale wyznając grzech Bogu otrzymuje przebaczenie. Wierzący ewangelicznie człowiek, napełniony Duchem Świętym nigdy nie trwa w grzechu i nigdy nie powie o grzechu: "to było silniejsze ode mnie, poddaję się". Bóg w
Chrystusie przebaczył wierzącemu wszystkie grzechy – te przeszłe i te przyszłe,
a ponadto wyzwolił od wiecznego potępienia. Ale to nie wszystko – Bóg
oczywiście przebacza każdy wyznany grzech, ale chce człowieka zbawić całkowicie
od grzechów. Jeżeli ciągle przychodzę do Boga i ze smutkiem kolejny raz
powtarzam Mu, że uniosłem się na brata – Bóg mi oczywiście przebacza, ale czeka
aż poproszę Ducha Świętego o uwolnienie, ratunek, o zbawienie z tego czy innego
grzechu – raz na zawsze. To niezwykłe zwycięstwo jest dane chrześcijaństwu
dzięki śmierci Chrystusa.
„Wyznawajcie tedy
grzechy jedni drugim i módlcie się jedni za drugich, abyście byli uzdrowieni.
Wiele może usilna modlitwa sprawiedliwego” Jk5,16
Patrząc na szerszy kontekst, główna myśl wynikająca z
listu Jakuba 5,14-18 niewiele ma wspólnego z katolicką spowiedzią. Jakubowi
chodzi o troskę i bliskie więzi członków lokalnej wspólnoty, o wzajemną
odpowiedzialność, o dzielenie się problemami, ciężarami, o zainteresowanie i
współczucie, o mądre, dyskretne i roztropne usłużenie, gdy widzimy, że ktoś ma
coś na sumieniu, o szczerość w relacjach, gdy przeciw komuś zgrzeszę oraz o dojrzałość, gdy kogoś wysłuchuję.
„Jeśli wyznajemy
nasze grzechy, Bóg jest wierny i sprawiedliwy, aby nam przebaczyć grzechy i
oczyścić nas z wszelkiej nieprawości” 1J1,9.
Komentarz do NPD nawet dość ciekawie wyjaśnia czym jest wyznawanie:
>>W zdaniu tym mamy istotny
warunek: „Jeśli jednak zgadzamy się z Bogiem w kwestii naszych grzechów...”
inni tłumaczą „Jeśli wyznajemy nasze grzechy”, gdzie słowo „wyznajemy” jest
tłumaczeniem gr. homologeo, które oznacza pełne zgodzenie się z czyjąś opinią,
zgodne z kimś mówienie, potwierdzenie czegoś. Chodzi więc o zgodzenie się z
Bogiem w tym, co On nazywa grzechem. Niestety, współczesne popularne rozumienie
greckiej frazy „wyznawać grzechy” nie oddaje w pełni uznania przez człowieka
swojej grzeszności. W powszechnym przekonaniu podkreśla fakt przekazania komuś
informacji o swoim grzesznym zachowaniu lub postępku. Jednak nikt przecież nie
może powiedzieć (wyznać) Bogu czegoś, czego On sam by wcześniej już nie wiedział.
Nie możemy Go niczym zaskoczyć ani wyjawić Mu jakiejkolwiek choćby
najmroczniejszej tajemnicy, której On by nie znał. Gdy grzeszymy, On doskonale
wszystko widzi, nawet jeśli czynimy to tylko w głębi naszego serca. Homologeo
zaś zwraca uwagę na to: (1) Czy zgadzamy się z Bogiem, że grzechem jest to, co
On uważa za grzech i przyznajemy Mu słuszność, ponieważ to On definiuje, co
jest święte, a co grzeszne, co jest światłością, a co ciemnością; (2) czy
zgadzamy się z Bożym sposobem rozwiązania problemu naszego grzechu, a więc z
tym, że jedynym rozwiązaniem problemu naszego grzechu jest krew Jezusa przelana
na krzyżu. Do rozwiązania tego nie jesteśmy wstanie dodać czegokolwiek, gdyż
Jego ofiara jest jedyną skuteczną i w pełni wystarczającą ofiarą za grzech; (3)
czy zgadzamy się z Bogiem że wynikająca z grzechu krzywda powinna zostać
naprawiona i naprawiamy to, co zostało zniszczone, o ile jest to jeszcze w
naszej mocy; (4) czy zgadzamy się z Bożym stosunkiem do grzechu, a więc
odrzuceniem grzechu, odłączeniem się od niego. Chodzi tu o znienawidzenie
zarówno samego grzechu, jak i wszystkiego, co do niego prowadzi. Te cztery
elementy zgodzenia się z Bogiem są istotą terminu homologeo. We współczesnym
języku być może lepszym terminem niż „wyznanie grzechu” byłoby wręcz
określenie: „homologowanie się wg Bożych standardów” lub „uzyskanie Bożej
homologacji”. Wprowadzona w VI w. przez mnichów iroszkockich indywidualna
spowiedź w konfesjonale (a więc w miejscu konfesji, czyli wyznania) wraz z
ustalonymi przez nich księgami zawierającymi taryfy pokutne, zupełnie nie
oddawały sensu homologeo.<<
„Którym odpuścicie są im odpuszczone” J20,22
Czy pośrednik w wyznaniu grzechów jest niezbędny?
Wielokrotnie w Starym Testamencie czytamy o modlitwach Dawida, Nehemiasza,
Ezdrasza, Daniela skierowanych bezpośrednio do Boga. Tym bardziej Nowy
Testament uczy o tym, że nie ma żadnego pośrednika do Boga, poza Chrystusem (Dz 4,12
oraz 1Tm 2,5-6). „Któż może grzechy odpuszczać oprócz jednego, Boga?” Mk 2,7b. Słowa
o odpuszczaniu z Ewangelii Jana 20,22 są skierowane do uczniów, a nie do
wybranych, szczególnych ludzi. Nie ma żadnego uzasadnienia biblijnego urzędu
kapłana mającego moc odpuszczania, a raczej nowotestamentowe chrześcijaństwo
jest kapłaństwem Chrystusowym – każdy duchowo odrodzony człowiek jest kapłanem
(1Pt2,9). Ewangelia Łukasza 24,47 bardziej precyzuje fragment z J20,22 – „w
imię Jego będzie głoszone nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom”.
Sens i idea tego fragmentu jest głównym przesłaniem Ewangelii – dobrej nowiny
dla całego świata. Wcześniej to było niemożliwe, ale teraz każdy ma możliwość
pojednania się z Bogiem, odpuszczenia wszystkich win, życia w bliskiej, zażyłej
relacji z Jezusem i Jego Kościołem, takim kościołem który oparty jest
całkowicie na Bożym Słowie. „O nim to świadczą wszyscy prorocy, iż każdy, kto w
niego wierzy, dostąpi odpuszczenia grzechów przez imię jego” Dz10,43.
Główne nieporozumienie, niebezpieczeństwo i problem tkwi
w tym, że mało kto jest świadomy swojej grzeszności, a katolicka spowiedź,
której obowiązek nakazano w XIII w. niezdrowo uspokaja wadliwe sumienia i nie
czyni człowieka ani odrobinę świętym, czystym, czy wolnym; ponadto fałszywa idea czyśćca
wprowadzonego w VI w. i zdefiniowana w XIII w. oddala od przesłania Pisma
Świętego bezczelnie wprowadzając w kłamstwo, że jeszcze jest szansa w
zaświatach na jakieś zmiany wyroku.
Jedyna możliwość przebaczenia i życia wiecznego jest w
Chrystusie, ten niezwykły dar można otrzymać tu i teraz, jest to przedziwna i
przepiękna wiadomość. Dzięki Bogu za to, że przez te ponad dwadzieścia wieków
posyłał Ducha Świętego, który uświadamiał wielu ciężar ich grzechu i ich
beznadziejną sytuację oraz umożliwiał im nawrócenie. Jeszcze przez jakiś krótki
czas będzie się to działo.
„Kto uwierzy i zostanie ochrzczony będzie zbawiony, a kto
nie uwierzy, będzie potępiony” Mk16,16.
***
Ps. Chciałoby się doświadczyć takiego aplauzu na temat prostych podstaw nauki apostolskiej o zbawieniu z grzechu jaki wybuchł podczas ogłoszenia prezydenta Trumpa, że są tylko dwie płcie. Nie stanie się tak, ponieważ Królestwo Boże nie jest z tego świata (J18,36) i przychodzi niedostrzegalnie (Łk17,20).