
Już dawno nie zaprzątam
sobie głowy wschodnimi religiami. Kiedyś sztuki walki, medytacja, muzyka
indyjska, mistyka i taoistyczna filozofia były w centrum mojego życia. Ole
Nydhal zrobił mi dziurę w głowie1 i nieświadomy niczego, żyłem sobie
spokojnie aż do rewolucyjnego spotkania z Chrystusem. Po nawróceniu próbowałem
tu i ówdzie kogoś „ze wschodu” przekonać, że nie ma wielu dróg do Boga, jest
jedna - przez jedynego pośrednika - Chrystusa. Jednak w naszym kraju raczej dominują
inne religie i tradycje, więc inne jest też pole i taktyka ewangelizacji. I tym
też trzeba było się zająć. Ostatnio wszakże otrzymałem link do YT z ciekawym
przesłaniem: „Miłość uzdrawia wszystko”. Na pewno nie zwróciłbym jakiejś
szczególnej uwagi na ten filmik, gdyby nie fakt, że autorem treści rzekomo jest
sam Jezus, którego przekaz jest nam dany za pośrednictwem niejakiego Jayema.
Jego „Droga Mistrzostwa” (Way of Mastery) podobno zawiera bezpośrednie
wskazówki od Jeszuy (Jezusa) nawiązujące do alchemii, dzięki której Świadomość
zostaje przemieniona w Chrystusową Obecność.
Jest na świecie wiele religii, które nie
podszywają się pod chrześcijaństwo, ich nauczyciele, przewodnicy, guru, nie
silą się, żeby wspominać o Jezusie. Tu
natomiast mamy do czynienia z kolejną imitacją, kolejnym fałszywym prorokiem,
kolejną podróbką Prawdy. Wiemy, że fałszywymi banknotami można przez długi czas
płacić, że są skuteczne, że mnóstwo ludzi nie widzi różnicy. A jednak są to w
stu procentach fałszywki. Ten przykład pokazuje też, że prawda i fałsz nigdy
nie mogą zamienić się rolami, nie zależą od gustu, punktu widzenia. Prawda nie
zawiera w sobie ani odrobiny fałszu, natomiast fałsz może zawierać w sobie
elementy prawdy. Wszechobecna dzisiaj postprawda (czyli że fakty są mniej istotne
niż odwołania do emocji i osobistych przekonań) – niczym pandemia przeraża
swoim zasięgiem i wpływem, i wraz z humanizmem zainfekowała nawet
chrześcijaństwo. Współczesny pelagianizm2 jest tego wyraźnym owocem.
Kościoły wypełnione są fałszywymi wizjami, proroctwami i snami, a Bóg jest
jakby na uboczu, bo człowiek ze swoimi transcendentnym3 poznaniem stał
się samowystarczalny i samo-kreujący rzeczywistość.
Jak w takim zamieszaniu
odnaleźć jakiś punkt zaczepienia? Czy faktycznie „miłość uzdrawia wszystko”?
Ale jaka miłość? Bezosobowa, czy osobowa? Czy moja miłość może być
przeciwieństwem twojej? Jakie jest źródło i fundament tej czy innej miłości?
Trzeba sobie zadawać takie
pytania, aby nie operować sloganami. Trzeba sobie zdefiniować jaki mamy
fundament, na czym się w życiu opieramy. Rozważmy kilka takich tematów.
1. Talent. Są ludzie
szczególnie utalentowani w jakiejś dziedzinie i to jest źródłem ich rozwoju,
szczęścia i miłości. Swojemu talentowi i ciężkiej pracy zawdzięczają sukces.
2. Znajomości. Pokój
wewnętrzny niektórych ludzi wynika z układów lub znajomości. Gdyby nie te
wpływowe osoby, nie poradziliby sobie w życiu.
3. Konto. Inni z kolei
polegają na swoich inwestycjach. Śpią spokojnie, bo nakupowali nieruchomości, z
których będą czerpać dochody do końca życia.
4. Głębokie przeżycia i
uczucia. Wiele osób doświadczyło w życiu ciężkiej depresji lub choroby, z
których wyszli. Taki przełom nazywają np. odrodzeniem, na nim budują, i wg
niego podejmują życiowe decyzje. W tej kategorii dodałbym jeszcze instynkt, intuicję, sny i wizje.
5. Rodzina. Rodzina zawsze
pomoże. Lekarz w rodzinie zawsze przepisze odpowiednią receptę, wujek prawnik
załatwi każdą trudną sprawę, syn ksiądz otoczy duchową opieką, a ojciec
biznesmen zasponsoruje każdą zachciankę.
6. Idee i autorytety.
Tutaj można przytoczyć szereg religii, ruchów, filozofii, które są
wyznacznikiem życia danych grup ludzi.
Przykłady można mnożyć. Zastanówmy
się, czy takie fundamenty nie są zapisane palcem na wodzie, czy dom zbudowany
na takim fundamencie nie rozsypie się gdy zaistnieją pewne okoliczności.
Święte Księgi Starego i
Nowego Testamentu przedstawiają jedynego Boga, który stworzył świat i
człowieka. Apostoł Paweł mówi do ludzi wierzących w Efezie:
Jedno jest ciało i jeden Duch, jak też powołani
jesteście do jednej nadziei, która należy do waszego powołania; Jeden Pan,
jedna wiara, jeden chrzest; Jeden Bóg i Ojciec wszystkich, który jest ponad
wszystkimi, przez wszystkich i w was wszystkich. Ef 4,4-6
Jest tylko jeden Bóg,
który wyraźnie zamieszkuje w ludziach, których autorytetem jest Słowo Boga. On
ma prawo mieć Swoje Prawo i każde Jego Słowo musi być respektowane przez
stworzenie. Nikt bowiem nie może położyć
innego fundamentu niż ten, który jest położony, którym jest Jezus Chrystus.
1Kor 3,11
Ustaliliśmy więc, że
fundamentem dla ludzkości powinien być Jezus Chrystus. Wówczas wiemy, że gdy
wszystkie wspomniane „oparcia” zawiodą – ten Fundament nie zachwieje się. Na
Chrystusie zdecydowało się budować mnóstwo ludzi. Jedni budują ze srebra i
drogich kamieni, inni tylko z drewna lub słomy, lecz ciągle na stabilnym, bezpiecznym
i wiecznym fundamencie Jego ofiary i Jego Słów.
Spróbujmy zmierzyć się
teraz z kolejnym problemem jakim jest duża ilość Jezusów. Nie mówimy tu o
hiszpańskim imieniu Jesus, bo wiele matek takie imię daje swoim dzieciom i nie
ma w tym nic szkodliwego. Niebezpieczne jest, gdy ktoś podszywa się pod tego
jedynego Jezusa, Syna Bożego. Już w pierwszym kościele apostołowie ostrzegali
przed takimi typami, pozorującymi prawdę, piękno i miłość:
Bo gdy przychodzi ktoś i zwiastuje innego Jezusa,
którego myśmy nie zwiastowali, lub gdy przyjmujecie innego ducha, którego nie
otrzymaliście, lub inną ewangelię, której nie przyjęliście, znosicie to z
łatwością. 2Kor11,4
Tacy bowiem są fałszywymi apostołami, podstępnymi
pracownikami, którzy przybierają postać apostołów Chrystusa. I nic dziwnego,
sam bowiem szatan przybiera postać anioła (gr. - posłańca, zwiastuna)
światłości. 2 Kor 11,13-14
Dziwię się, że tak szybko dajecie się odwieść od tego,
który was powołał ku łasce Chrystusa, do innej ewangelii; chociaż innej nie ma;
są tylko pewni ludzie, którzy was niepokoją i chcą przekręcić ewangelię
Chrystusową. Ale choćbyśmy nawet my albo anioł (posłaniec, zwiastun) z nieba
zwiastował wam ewangelię odmienną od tej, którą myśmy wam zwiastowali, niech
będzie przeklęty! Jak powiedzieliśmy przedtem, tak i teraz znowu mówię: Jeśli
wam ktoś zwiastuje ewangelię odmienną od tej, która przyjęliście, niech będzie
przeklęty! Gal 1,6-9
Posłaniec i zwiastun - Jayem
- nie weryfikował swoich przeżyć ze Słowem Boga. Nie rozumie Jego ofiary na
krzyżu. Uległ uczuciom. Mówi:
„Zażądałem, aby Jezus mi
udowodnił, że jest On czymś innym niż projekcje mego własnego umysłu i przez
dziewięć lat robił jedynie to, zwyciężając w końcu mój głęboko ukryty i
prawdopodobnie oparty na lęku sceptycyzm. Już sama czysta wspaniałość i głębia
mądrości tych Nauk powinna być wystarczająca, abym uznał za oczywiste, że nie
mógł wytworzyć tego mój własny umysł!”
Takie słowa może
wypowiedzieć każdy szarlatan. Jest to klasyczny przykład wykorzystywania
ludzkiej niewiedzy i naiwności (patrz też: Świadkowie Jehowy, Mormoni). Na
stronach internetowych „Way of Mastery” czytamy:
„Ciągle nie dowierzał – za radą św. Jana – ‘nie
każdemu duchowi wierzcie, lecz badając, czy jest z Boga’. Przez następne
dziewięć lat Jeszua dostarczał sporo „dowodów” na swoje istnienie poza umysłem
Jayema, a tysiące osób zostało głęboko poruszonych wnikliwą mocą Jego
przesłania. Co zatem jest znakiem autentyczności? Żywe doświadczenie. Po owocach
ich poznacie. A czym się ta przemiana objawia? Rosnącym pokojem wewnętrznym,
radością, łagodnością, poczuciem Opieki, coraz większą cierpliwością do siebie
i innych, coraz większą łatwością wybaczania sobie i braciom, ufnością, coraz
większą ufnością, że Bóg troszczy się o mnie, a stąd coraz bardziej potrafię
dopuszczać wszelkie wydarzenia, przyzwalać na wszelkie niezaplanowane
scenariusze i doświadczać owoców tak przejawiającej się ufności. Jeszua jest
kochanym, troskliwym, radosnym, pełnym mocy Miłości Bratem, starszym Bratem,
który z Miłością i z ogromnym współczuciem patrzy w oczy każdego, KAŻDEGO z
nas. Nie ma znaczenia, jak sami osądzamy nasze wnętrze, jak wiele odczuwamy w
nas winy i czy według nas zasługujemy na jego Miłość i Przyjaźń. Jeszua
przychodzi, żeby zapewnić nas o naszym Bożym Dziecięctwie, którego nie da się
stracić, bo dał nam je Bóg. I tylko arogancja i pycha fałszywego ja, naszego
ego, chce nas przekonać, że jesteśmy w stanie zniszczyć Boże Stworzenie. Można
nie chcieć przyjąć naszego Bożego Dziecięctwa, można się przed Nim opierać, ale
Jeszua nigdy nas nie opuści, a Ojciec cierpliwie czeka i wie, że Jego dzieci w
końcu wrócą do Domu.”
Niby to chrześcijaństwo,
ale pomieszane z jogą i mistycyzmem wschodnim. Tak jakby do mieszanki hinduizmu
i buddyzmu, na potrzeby zachodniego społeczeństwa, dolepiony został Bóg w Trójcy.
Bez najmniejszej wzmianki o grzechu, pokucie i ratunku od wiecznego potępienia, za to z bardzo wybiórczym potraktowaniem Pisma Świętego.
Bóg Jayema jest bogiem miłości, który nie sądzi i nie gniewa się i nie ma od
czego zbawiać ludzi.
Wobec powyższego nauka
Jayema nawet nie jest nauką neutralną, jego przesłanie nie tylko nie przynosi
dobrych owoców, lecz ponad wszelką wątpliwość jest lukrowaną trucizną w polewie
nieokreślonej miłości z wisienką okultyzmu4 na torcie złudzenia.
Większość listów Nowego Testamentów wyraźnie dyskredytuje przekaz i działalność
fałszywych nauczycieli. Ale przez wieki niestety ludzkość wybierała imitacje. Gdy
uczniowie zapytali Jezusa o koniec świata, On odpowiedział:
Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem, mówiąc: Ja
jestem Chrystusem. I wielu zwiodą.
Mat24,5
Powstaną bowiem fałszywi Chrystusowie i fałszywi prorocy
i będą czynić wielkie znaki i cuda, żeby zwieść, o ile można, nawet wybranych. Mat 24,24
Ponieważ rozmydlona nauka
„Drogi mistrzostwa” promując reinkarnację raczej zaprzecza istnieniu piekła, warto
zastanowić się czy Bóg Biblii gniewa się na ludzi, czy na wszystkich i
dlaczego? Czy będzie ich sądził i czy istnieje wieczne potępienie?
Apostoł
Paweł w pierwszych trzech rozdziałach Listu do Rzymian szeroko omawia
grzeszność i upadek ludzkości. Np. Rz 1,18:
Albowiem
gniew Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej bezbożności i nieprawości
ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę. Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć
można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił. Bo niewidzialna jego
istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata
oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie mają na swoją obronę, dlatego
że poznawszy Boga, nie uwielbili go jako Boga i nie złożyli mu dziękczynienia,
lecz znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne serce pogrążyło się w
ciemności. (…) Na bezmyślność ich serc nałożyło się ponadto zaślepienie.
Przy końcu, jakby jeszcze tego było mało,
stwierdza: Dowiedliśmy już przecież winy
i Żydów i Greków – na wszystkich ciąży grzech, zgodnie ze słowami: Nie ma ani
jednego sprawiedliwego. Istota Ewangelii tkwi w tym, że śmierć Chrystusa
ratuje od grzechu i potępienia tylko tych, którzy uwierzą i poddadzą się pod
Jego kierownictwo. Tak, Bóg kocha wszystkich, ale nie wszyscy mają prawo
nazywać się Bożymi dziećmi. Ewangelista Jan – umiłowany uczeń Jezusa
powiedział: Ten, kto wierzy w Niego, nie
stanie przed sądem; lecz na tym, kto nie wierzy, już ciąży wyrok, ponieważ
odmówił wiary w imię Jedynego Syna Bożego. Nie każde stworzenie Boże może
być dzieckiem Bożym: Lecz tym wszystkim,
którzy Go przyjęli, dał prawo stania się dziećmi Boga — tym, którzy wierzą w
Jego imię, którzy są narodzeni nie z krwi ani z woli ciała, ani z woli
mężczyzny, ale z Boga. Ew Jana 1,12 Bóg przyjmuje każdego, kto uzna się
winnym, dla kogo ofiara Chrystusa na krzyżu stanie się fundamentem jego życia.
Nie przeżycia, choć są ważne, nie teologia i wiedza, choć są ważne, nie
autorytet większości ani mniejszości, ani żadnego człowieka, choć te też są
ważne, lecz fakt śmierci Chrystusa konkretnie za moje grzechy – oto mocny
fundament.
Do kogo skierowany jest
ten artykuł? Nie mam wątpliwości, że przeciętny ewangeliczny chrześcijanin,
czytający Biblię nie da się nabrać na przekaz Jayema. Jego nauka jest dla nas
bardzo łatwa do zdemaskowania. Na pewno
tekst ten nie zainteresuje ateistów, którzy nie chcą mieć nic wspólnego ani z
Jeszuą Jayema, ani z chrześcijańskim Jezusem. Próbuję dotrzeć do serc ludzi,
którzy zaczęli zagłębiać się w filozofie i ruch New Age, którzy szukają
Oświecenia, Dobra, Miłości i Prawdy, którzy szczerze kochają i chcą być
kochani. Nie musisz na początku znać
całego Słowa Bożego, ale musisz Je uznać
za najwyższy autorytet. Nie samym bowiem chlebem żyje człowiek, ale KAŻDYM
Słowem.
Suwerenny, wszechmogący,
dający realne schronienie i miłość Bóg przez Ducha Świętego zapewni ci
oryginalny pokój Boży, pełną radość, a także pewność życia wiecznego w nowym ciele po
śmierci. Czytaj Świętą Biblię i poszukaj chrześcijańskiego, Biblijnego zboru.
Zwróć uwagę, że pewnym ludziom, którzy wyczekiwali Jezusa, On powiedział: nie
znam was (patrz 25. rozdz. Ew. Mat). Któremu Jezusowi więc ufasz? Tylko jeden
jest prawdziwy i wg Biblii nie jest to Jeszua Jayema. Jedyny Stwórca i
Zbawiciel świata powiedział: Każdego
więc, kto słucha tych moich słów i wypełnia je, przyrównam do człowieka
mądrego, który zbudował swój dom na skale. Mat 7,24
________________________________________
1) Ole Nydhal: „Medytuje
się trzy razy po trzy godziny w ciągu dnia ćwicząc wysyłanie umysłu z ciała
dopóty, dopóki na głowi każdego nie pojawi się wyraźny otwór, poprzez czaszkę,
mięśnie i skórę. Jednocześnie można zauważyć kroplę krwi, rysę lub
zaczerwienienie, wszystko najczęściej w odległości około ośmiu szerokości palca
od oryginalnej linii włosów. W czasie dotknięcia tego miejsca odczuwa się
kłujący ból i również po kursie szczególne odczucie na szczycie głowy
przypomina o otwartej drodze do Czystych Krain. (…) ‘Tajemny’ znak powstający
dzięki medytacji widzi często tylko nauczyciel. Znak ten jest na początku
niedostrzegalny dla praktykującego, gdyż ma on do przepracowania i tak
wystarczającą ilość zewnętrznych, jak też wewnętrznych ‘filmów’.”
2) Pelagianizm - pogląd
teologiczny głoszący, że łaska Boża nie jest konieczna do zbawienia, które
można osiągnąć bez jej pomocy dzięki własnemu wysiłkowi kierowanemu przez wolę;
z pelagianizmem jest związany także pogląd głoszący, że grzech pierworodny nie
obciążył całej ludzkości, a cierpienie i śmierć nie są jego następstwami;
pelagianizm zapoczątkował mnich Pelagiusz pochodzący z Brytanii (V wiek)
3) Transcendencja –
filozoficzny termin mający wiele różnych, lecz spokrewnionych znaczeń; m.in.: „istnienie
na zewnątrz, poza czymś, w szczególności: istnienie przedmiotu poznania poza
umysłem poznającym, bądź bytu absolutnego poza rzeczywistością
poznającego"
4) Okultyzm (łac. occulere =
„skrywać”) – zespół poglądów i wierzeń o istnieniu niepoddających się naukowym
obserwacjom istot, mocy i możliwości ukrytych we wszechświecie i człowieku,
wierzenia o wychodzących poza poznanie zdolnościach ludzkich i ich
podporządkowaniu, związane z tymi wierzeniami magiczne rytuały,
praktyki medytacyjne, czarnoksięskie, wróżbiarstwo, a także jest to synonim
ezoteryki.