Kupiłem niedawno meble w Ikea i zacząłem je składać. Pomagał mi znajomy - wiekowy i doświadczony stolarz. Sam jestem synem stolarza, ale zawsze unikałem pracy z drewnem z powodu surowości mojego ojca. Mój znajomy chciał zacząć od skręcania podstawy mebla. Jednak zauważyłem, że warto by zajrzeć do ikeowskiej instrukcji. Zaczęliśmy więc od punktu nr 1 – w tym wypadku okazało się, że nie od podstawy tylko od środka. Przed punktem nr 2 znajomy powiedział: na logikę teraz powinniśmy skręcić tamtą półkę. Nie, nie – poczekaj, sprawdźmy w instrukcji – mówię. A tam oczywiście było inaczej niż chciał doświadczony stolarz. I tak jeszcze kilka razy jego logika i doświadczenie przegrywało z prostolinijnym zaufaniem instrukcji. Gdybym chociaż raz go posłuchał – mebel nie zostałby właściwie złożony.
To stare, utarte porównanie instrukcji obsługi do Bożego Słowa kolejny raz daje do myślenia. Osoby, które podają się za przewodników duchowych często nie są tymi za których się lub ich uważają. A logika i doświadczenie tych ekspertów od Boga rzadko idą w parze z Biblią. Stolarz to zawód z tradycjami i czasem intuicja, czy doświadczenie może pokrywać się z punktami instrukcji, chociaż całościowo i tak nie wyjdzie zamierzony mebel. Dobry stolarz stosuje instrukcję w pierwszej kolejności i wspiera się doświadczeniem.
Z Bożym Słowem jest tak, że dopóki Ono nie stanie się żywe i nie zamieszka wewnątrz nawróconego grzesznika – będzie nieznane i obce nawet dla najbardziej religijnej osoby. ”Bo myśli moje, to nie myśli wasze, a drogi wasze, to nie drogi moje – mówi Pan” Iz 55,8. Dopiero skruszony człowiek, który być może wcześniej uciekał od Boga, albo pytał gdzie był Bóg, gdy działo się to lub owo i nie chciał mieć nic z Nim wspólnego – dopiero taki złamaniec rezygnując z siebie i godząc się na Jego wolę doceni wartość Instrukcji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz